Żółwia wodnego
dostał Aleksander w prezencie od dziadków z Hachinohe w piątej klasie szkoły
podstawowej. Żółw był wielkości monety pięciozłotowej i bez trudu mieścił się w
zwykłym akwarium gdzie mógł do woli pływać. Miał też w akwarium kamień, który
służył mu za wyspę. Kiedy chciał się wygrzać w słońcu wchodził na nią i
podnosił w górę łapę. Początkowo jedną, potem dwie, a kiedy nabrał wprawy nawet
trzy. Potrafił godzinami stać na jednej nodze, i wyglądał jakby ćwiczył i
przygotowywał się do roli żółwia cyrkowego. Kiedy miał już dość wskakiwał do
wody i znów pływał. Mógł to robić przez parę pierwszych lat, dopóki nie urósł
na tyle, że z trudem mieścił się już w akwarium. Było nam go żal, ale na próżno
dopytywaliśmy się w różnych sklepach zoologicznych, czy nie przyjęliby naszego
żółwia gdzieś, gdzie jest więcej miejsca i gdzie żółw miałby towarzystwo innych
żółwi.
Z pomocą przyszli
przyjaciele i podpowiedzieli, że są w Tokio miejsca znane z tego, że można tam
zostawić dorosłego żółwia. Park przy świątyni Meijijingu i park Inokashira przy
świątyni Benzaiten. W obydwu jest duży staw i podobno wiele żółwi znalazło już
tam swój dom.
W czwartek 13
września umówiłam się z przyjaciółmi na stacji Kichijoji. Zapakowałam żółwia do
mocnej siatki, żeby jej nie przegryzł i pełna obaw, czy mój żółw da sobie radę
w nieznanym świecie wyruszyłam do Kichijoji.
Staw w parku
Inokashira jest imponujących rozmiarów. Postanowiłam, że najpierw rozejrzymy
się za dobrym miejscem dla żółwia, a dopiero potem go wypuszczę. Przeszliśmy
przez główny most, z którego przechodnie rzucają jedzenie mieszkańcom stawu -
kaczkom, żółwiom i japońskim karpiom. Widziałam wiele żółwi podobnych do
mojego, z czerwonymi pregami po bokach głowy, ale większość była od mojego dużo większa...
Wyciągnęłam żółwia
z torby, choć się wierzgał jak szalony, a kiedy tylko poczuł pod nogami ziemię
pobiegł z całych sił do stawu, jakby go ktoś gonił i skoczył z impetem do wody.
W wodzie zaczął pływać i wyraźnie rozkoszował się wolnością i przestrzenią jaką
ma do dyspozycji. Całym sobą obwieszczał światu - wreszcie trafiłem do Raju!
Hanna Gumulińska
|