Strona
Polska
Japonii
informacje, zdjęcia, artykuły
PUŁAPKA Z OGŁOSZENIA 
 
Tokijskie KABUKICHO, dzielnica rozrywek 12 lutego 2004 roku na łamach "The Daily Yomiuri", angielskojęzycznej mutacji jednego z największych dzienników japońskich "Yomiuri Shimbun" ukazał się artykuł pt. "Kobiety zmuszane do prostytucji nie mają co liczyć na pomoc prawa". I nie chodziło  bynajmniej o żaden kraj trzeciego świata, ale o Japonię i kwitnący w niej handel żywym towarem. W całym Tokio sex shopy, kluby ze striptizem, salony masażu wabią klientów "białymi europejskimi kobietami". Za tym wszystkim kryją się podejrzani osobnicy, którzy wykorzystując strony internetowe, rekrutują do pracy w Japonii kobiety ze wschodniej i zachodniej Europy. 

Historia Marii
(imię głównej bohaterki artykułu zostało zmienione)
Maria jest Polką. Do Tokio przyleciała w październiku ubiegłego roku. W Internecie znalazła ogłoszenie o treści: "Szukamy chętnych do pracy w Japonii w charakterze hostessy. Gwarantujemy wysokie zarobki". Zadzwoniła do agenta w Warszawie, od którego usłyszała: "Będzie pani pracować w ekskluzywnym klubie nocnym. Wszystko, czego od pani oczekujemy, to nalewanie drinków i zabawianie japońskich biznesmenów. W ciągu trzech miesięcy zarobi pani 20 tysięcy dolarów" (Polacy mogą przebywać w Japonii jako turyści do 90 dni bez wizy). Maria, kobieta samotnie wychowująca córkę, długo się nie namyślała. Nie mogła sobie nawet wyobrazić podobnie intratnego zajęcia w kraju. Opiekę nad dzieckiem powierzyła matce i wyjechała. Na lotnisku Narita czekał na nią mężczyzna, zwany w artykule Holendrem. Zawiózł Marię do obskurnego mieszkania w centrum Tokio, które miała dzielić z Kanadyjką oraz kilkoma Kolumbijkami i Europejkami. Kiedy pokazano jej miejsce pracy - budynek, przy wejściu którego na tablicy wisiały zdjęcia roznegliżowanych blondynek w perwersyjnych pozach - Maria, zrozumiała, że ma być prostytutką. Udało jej się szczęśliwie uciec. Ale radość nie trwała długo, bo w tymże czasie ktoś zabrał z walizki Marii paszport, pieniądze i bilet powrotny na samolot. Jak by tego było mało, Holender - ten sam, który odebrał ją z lotniska- przypomniał Marii o pozostawionej w Polsce córce. "Ustalenie miejsca jej pobytu nie będzie trudne" - dodał na odchodnym. Groźba okazała się skuteczna. Maria ze strachu o dziecko zaczęła się prostytuować. Pracowała w klubie nocnym, a oprócz tego zmuszano ją do jeżdżenia do klientów do hoteli. Za jeden dzień dostawała 1000-2000 jenów ( ok. 9-18 dolarów USA). Wystarczało  zaledwie na jedzenie. W końcu pozwolono jej wyjechać. Jak to się stało, tego autorzy artykułu dokładnie nie wyjaśniają. Podobno, gdy wyszły na jaw okoliczności towarzyszące przyjazdowi Marii do Japonii i jej ciężki stan - psychiczne i fizyczne wyczerpanie- właściciel klubu odzyskał skradzione rzeczy, a nawet wypłacił część należnych pieniędzy. Maria nie mogła jednak nikogo oskarżyć w Japonii. Gdyby poszła na policję, zostałaby także ukarana, gdyż paranie się prostytucją jest tutaj nielegalne. Marii nie pozostało nic innego jak żyć z pamięcią o tym, co przeszła lub starać się o całym tym koszmarze jak najszybciej zapomnieć.

Wersja Holendra
Paszport został zabrany Marii, żeby mieć pewność, że dotrzyma ona warunków umowy.   W Warszawie na samym początku dano Marii wyraźnie do zrozumienia, że będzie pracować dla agencji towarzyskiej. Nikt jej nie okłamał.

Kanada i Australia ostrzegły już kobiety, rozważające możliwość pracy w charakterze hostessy w Japonii. Poradziły unikać pośredników, którzy nie wymagają odpowiedniej wizy, tzn. wizy, umożliwiającej legalne zatrudnienie oraz zastrzegają sobie prawo do "przechowywania" paszportu. Z kolei Stany Zjednoczone w ogłoszonym w tej sprawie raporcie skrytykowały rząd japoński za nie dość efektywnie ściganie i karanie członków kryminalnych organizacji zaanagażowanych w handel żywym towarem. Upomniały się także o zapewnienie odpowiedniej obrony ich ofiarom.
 

Artykuł ten prezentujemy w odpowiedzi na korespondencję, jaką otrzymaliśmy drogą elektroniczną jesienią ubiegłego roku. Kilka osób pytało nas o zawód hostessy w Japonii i związane z nim ryzyko.

 POPRZEDNIA STRONA